Ono nie należy do wylewnych. Swoich uraczy uśmiechem, rzuci czasem zalotne spojrzenie, zaczaruje nawet gromkim śmiechem, ale nie każdego - co to, to nie!
Dlatego w żłobku ma raczej opinię poważnego.
- Chodzi z miną sędziego po sali - opowiada żłobkowa ciocia Magda - i bada grunt. Ale... ale dziś gonił się z koleżanką, wyraźnie się wygłupiali i... no dałabym sobie rękę uciąć, że widziałam coś na kształt uśmiechu na buźce Pana synka - śmieje się, relacjonując Jemu dzień. - To musiał być uśmiech!
czwartek, 18 września 2014
poniedziałek, 15 września 2014
Jak wywołałem...
Żłobkowe ciocie relacjonują Jemu i Jej każdy zakończony w placówce dzień.
- Dziś Maluszek miał dziś starcie z chłopcem, który mu się psocił i zabierał klocki - opowiada ciocia Karolina. - Długo wytrzymał, ale wreszcie nerwy mu puściły i popchnął kolegę.
Ona i On zamierają, słuchając tej opowieści.
- Ale bardzo dobrze! - mówi z radością ciocia. - Koledze się należało, bo był wyjątkowo nieznośny!
Ona i On nie są aż tak spokojni. Chłopiec jest z owocem miłości Polki i mężczyzny z kraju Bliskiego Wschodu.
- To może być początek konfliktu na skalę międzynarodową - martwi się Ona.
- Dziś Maluszek miał dziś starcie z chłopcem, który mu się psocił i zabierał klocki - opowiada ciocia Karolina. - Długo wytrzymał, ale wreszcie nerwy mu puściły i popchnął kolegę.
Ona i On zamierają, słuchając tej opowieści.
- Ale bardzo dobrze! - mówi z radością ciocia. - Koledze się należało, bo był wyjątkowo nieznośny!
Ona i On nie są aż tak spokojni. Chłopiec jest z owocem miłości Polki i mężczyzny z kraju Bliskiego Wschodu.
- To może być początek konfliktu na skalę międzynarodową - martwi się Ona.
piątek, 12 września 2014
Taka niespodzianka!
Wraz ze zmianą miejsca (i miasta!) zamieszkania, ona zmieniła również przychodnię. Czas oczekiwania na okulistę to trzy lata. Na endokrynologa? 2,5 roku. Milutko.
Ona pomyślała, że znajdzie choć jednego specjalistę na pocieszenie.
- Niech stracę, chociaż gina załatwię - myśli.
- Tam po prawej proszę podejść i umawiać się bezpośrednio u położnej - pokierowała ją rejestratorka.
Ona udała się tam bez specjalnej werwy. Ani tam swojego Gina nie spotka, bo on wiele kilometrów od Niej, ani też pewnie terminów ludzkich nie będzie.
Ona stanęła pod gabinetem położnej i rozpoczęła lekturę spisu przyjmujących tam lekarzy. Nagle oniemiała. Jej Gin na liście specjalistów!
- To się nie dzieje naprawdę - pomyślała Ona. I teraz nie wie, czy bardziej zaskoczona sytuacją jest Ona sama, czy będzie Gin podczas najbliższej wizyty.
A sa sa sa - blog odżywa!
Ona pomyślała, że znajdzie choć jednego specjalistę na pocieszenie.
- Niech stracę, chociaż gina załatwię - myśli.
- Tam po prawej proszę podejść i umawiać się bezpośrednio u położnej - pokierowała ją rejestratorka.
Ona udała się tam bez specjalnej werwy. Ani tam swojego Gina nie spotka, bo on wiele kilometrów od Niej, ani też pewnie terminów ludzkich nie będzie.
Ona stanęła pod gabinetem położnej i rozpoczęła lekturę spisu przyjmujących tam lekarzy. Nagle oniemiała. Jej Gin na liście specjalistów!
- To się nie dzieje naprawdę - pomyślała Ona. I teraz nie wie, czy bardziej zaskoczona sytuacją jest Ona sama, czy będzie Gin podczas najbliższej wizyty.
A sa sa sa - blog odżywa!
wtorek, 9 września 2014
Poziom wyżej
Szósty dzień w żłobku. Ono zamiast w zostawianym dla bezpieczeństwa nowych cioć wózku, w którym przyzwyczajone jest drzemać, usnęło na leżaczku wraz z całą grupą.
Gdyby ktoś miał nie uwierzyć, ciocie zapisały odpowiednią notkę w dzienniczku. On dumnie podpisał ją pod koniec dnia.
- Level hard - myśli Ona.
Gdyby ktoś miał nie uwierzyć, ciocie zapisały odpowiednią notkę w dzienniczku. On dumnie podpisał ją pod koniec dnia.
- Level hard - myśli Ona.
piątek, 5 września 2014
Bilans
Ona podsumowuje pięć pierwszych pełnych dni w żłobku:
- Chrypa? Jest. Katar? Jest. Guz na czole? Jest, drugi obok gratis. Czyli wszystko gra.
- Chrypa? Jest. Katar? Jest. Guz na czole? Jest, drugi obok gratis. Czyli wszystko gra.
wtorek, 5 listopada 2013
Przy jedzeniu się nie...
Zdarza się, że przy karmieniu Maluch ma niezłą zabawę: poklepuje Ją po piersi, głaszcze, podgryza, szczypie. Śmieje się przy tym i czaruje.
- Ty się, kochany, jedzeniem nie baw - strofuje go Jej Mama, odpowiadając równie czarującym uśmiechem.
- Ty się, kochany, jedzeniem nie baw - strofuje go Jej Mama, odpowiadając równie czarującym uśmiechem.
poniedziałek, 4 listopada 2013
Żeby nie zapomnieć
Jego Tata długi czas zwracał się do Malucha per "chłopczyk". Dostał jednak burę od Jego Mamy, swojej żony, a babci rzeczonego i "chłopczyka" już nie ma.
Podchodzi dnia pewnego do Malucha, swojego jedynego wnuka, ze słowami:
- No, chodź, do dziadka. No chodź... - mówi, przyglądając mu się dokładnie - jak Ty się nazywasz?
Jego Mama po chwili:
- To chyba trzeba zapisać, bo nikt nie uwierzy!
Ona więc dla pewności notuje skrzętnie.
Podchodzi dnia pewnego do Malucha, swojego jedynego wnuka, ze słowami:
- No, chodź, do dziadka. No chodź... - mówi, przyglądając mu się dokładnie - jak Ty się nazywasz?
Jego Mama po chwili:
- To chyba trzeba zapisać, bo nikt nie uwierzy!
Ona więc dla pewności notuje skrzętnie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)