niedziela, 30 września 2012

Konsola dla syna

- Gdybyś, tato, miał w domu za mało chłopców (a Jej tato wychował czterech mężczyzn!), to będziesz miał jeszcze wnuka - oznajmiła Ona Jej Tacie.
Był w szoku nie mniejszym niż reszta rodziny.
- No cóż, będzie nosić różowe sukienki - skomentowała Jej Ciocia.
- Ale jaja! Dosłownie!
- Serio? A gdzie podziała się dziewczynka? - zapytał Jej Brat.
- A czy to się może jeszcze zmienić? - upewniała się Babcia (Ona szybko uświadomiła seniorkę rodu, że tylko, jeśli fizyczne atrybuty męskości odpadną).
- Musicie pozwać lekarza, który robił Wam pierwsze badanie - radzili znajomi.
- Fajnie mieć starszego brata, a na córkę jeszcze przyjdzie czas - komentowali inni.

I pewnie: najważniejsze, że zdrowe. Jak banalnie by to nie brzmiało, jest to prawda. I choć Ona i On przyzwyczaili się już do myśli, że będą mieć córkę, syn cieszy Ich równie mocno.

- Już wyobrażam sobie, że przybiega tu do nas zaaferowany - opowiadał On wieczorem przy kuchennym stole. -  Dobrze będzie mieć syna. I wiesz co? Bez wahania kupię konsolę. Musi mieć chłopak w co grać! - zaśmiał się.

piątek, 28 września 2012

Dwie kostki masła pod secem

Badanie u doktora Wu było niezwykłym przeżyciem. Ginekolog pokazywał każdy fragment małego 14-centymetrowego ciałka, opowiadając Jemu i Jej o jego tajemnicach.

- Tu jest ładnie ukształtowana kość nosowa, która nie wyglądałaby tak, gdyby dziecko miało zespół Downa. A tu z kolei mamy górną i dolną wargę bez oznak zajęczej wargi lub innych zmian. Podniebienie górne jest, żuchwa nie jest jeszcze zrośnięta, ale to kwestia czasu - opisywał na bieżąco.

Jego zafascynował wypełniony wodami płodowymi żołądek.
- To oznaka, że dziecko się odżywia i nie ma żadnych problemów. Podobnie rzecz ma się z widoczną tu wątrobą - powiedział doktor Wu wskazując jedną z plamek na monitorze. - Maluch waży niecałe 400 gram, a to znaczy, że nosi pani pod sercem ciężar wielkości dwóch kostek masła.

Ona i On ujrzeli także małe fasolki - niewielkie, dobrze usadowione nereczki. Jaśniejące na monitorze kosteczki, żebra i kręgosłup sprawiały, że Jej buzia się rozświetlała.

- Rusza się - rzuciła tylko, na chwilę przerywając monolog lekarza.
- Nie śpi, ruchliwy malec! - skomentował doktor. Gdy przełączył usg na funkcje 4D, Ona i On zobaczyli małą rączkę podniesioną na wysokość buźki.

Fragment twarzy przesłaniało łożysko, co Jej przypomniało mrocznego Bane'a z ostatniej części Batmana.
Ale Jej natychmiast włączyło się to, przed czym wiedziała, że nie da rady się ochronić - wielkie uwielbienie dla tego małego stworzenia. Jego i Jej synek był śliczny!

czwartek, 27 września 2012

Co to za hałasy? To serce maluszka!

Gdy Ona rozmyślała o maluszku podczas badania usg, oglądając jego czterokomorowe serce, nagle usłyszała głośny hałas. Jakby wachlowanie wielka płachtą blachy.
Nikt nie musiał nic tłumaczyć.

To serce.

Biło równo, miarowo. Pierwszy raz Ona i On usłyszeli bijące serce swojego dziecka. I Jemu i Jej serca zaczęły walić szybciej.

Ona już nie miała wątpliwości: naprawdę będzie mamą! A On tatą!

środa, 26 września 2012

A jednak będzie synek!

Ona i On postanowili wybrać się na badanie usg do osławionego doktora Wu. Przyznają bez bicia: prócz spokoju, że jeden z lepszych diagnostów potwierdzi (oby!), iż wszystko jest dobrze, chcieli jeszcze posmakować odrobiny gadżeciarstwa przypisanego przyszłym rodzicom. Zdecydowali się więc na badanie 4D.

- Jak przebiega ciąża? Czy coś Państwa niepokoi? - zapytał na wejście lekarz.
- Nie. Wszystko przebiega dobrze, ale zdecydowaliśmy, że będziemy spokojniejsi, gdy jeszcze jedna para oczu zobaczy malucha - odpowiedziała Ona.
- No i chcemy nagrać pierwszy filmik z potomkiem - dorzucił On ze śmiechem.

Ona usadowiła się na kozetce, odsłoniła brzuch. On zdążył siąść tuż obok doktora Wu i wlepić oczy w monitor. Ona skierowała swoje w stronę telewizora zawieszonego nad kozetką. Rzuciła jeszcze, widząc zbliżającą się ku Jej brzuchowi sondę:
- Chcemy też prosić, by pan doktor potwierdził, że to dziewczynka.

Ginekolog przyłożył sondę do brzucha na ok. 3 sekundy i odpowiedział spokojnym głosem:
- Ale przecież to chłopak.

Ona zaniemówiła. On też nie wydobył z siebie słowa. Po chwili doktor znów przyłożył sondę w okolice pępka. Jego i Jej oczom ukazała się kształtna główka. Doktor rozpoczął badanie. Pomachał jeszcze parę razy po brzuchu, a Ona dopiero po chwili się ocknęła.
- To był żart z tym chłopcem? - zapytała.
- Nie. Będziecie państwo mieli syna. Zaraz wszystko pokażę.
Ona zdziwiona.. jęknęła. A może był to całkiem inny dźwięk?

wtorek, 25 września 2012

Dokąd to?

Ona martwiła się trochę czekającą ją długą podróżą zagraniczną, na którą jakby nie było - szalenie się cieszy. Wyobraziła sobie, że Maluch raczej niespecjalnie ucieszy się z przesłuchiwania dyskografii Soulsavers na polskich wybojach, że częściej skłaniać Ją będzie do odwiedzin w przydrożnych toaletach i że może niekoniecznie dobrze zniesie oddalenie od domu na więcej niż zwyczajowe 20 km.

- A właściwie dlaczego jedzie Pani do Wilna? - zapytał Gin.
- Bo tak sobie wymarzyliśmy - odpowiedziała Ona pewnie.
- Ale że co?.. - zawiesił się doktor. - Że to takie ładne miasto?.. Że ma najpiękniejszą w Europie starówkę, że?..
- Że na Litwie jest super żarcie! - dorzuciła Ona.
- Super żarcie? - przebudził się Gin. - Najlepsze mają w tym barze z kebsami przy głównej ulicy w NASZYM MIEŚCIE!Proszę jeszcze raz dobrze przemyśleć wyjazdowe plany. Na pewno warto?

poniedziałek, 24 września 2012

Ciężarna: kobieta w rajtuzach. Czarych oczywiście!

Ona kupiła niedawno ciążowe rajty.

Był to chyba jeden z najszybszych zakupów.

W kolorach Ona chciałaby przebierać godzinami, ale się nie dało. Były dwa: granatowe - na szkolną akademię, względnie czarne - idealne na stypę. Boże broń modnego ugru, świetnie sprawdzającego się jesienią oliwkowego koloru czy rdzy pięknie komponującej się z jesiennymi liśćmi.

Wzory? O nie! Przecież wiadomo: unikać należy wszystkiego, co poszerza: od pionowych pasków (ah, jak one nieapetycznie układają się na opuchniętych łydkach), przez subtelne romby, na jodełce kończąc. Bo ciężarną poszerza wszystko. Nawet faktura na pończochach. Producenci to wiedzą.

Chce kobieta w ciąży wcisnąć się w kieckę? Ma bezpieczną klasykę: piękne gładkie czarne rajstopy.

Taaaak.. Ona z przyzwyczajenia wybrała rozmiar M. Zawahała się chwilę przy kasie, niepewna, czy Jej rozmiar sprzed ciąży jest nadal jej rozmiarem.

Oczywiście okazało się że nie! Producenci rajtek zrobili je co prawda rozciągliwe, wygodne, na brzuchu nawet ze sporym luzem, ale na kobietę jakieś 50 cm od niej wyższą.

Jak wiadomo, kobieta w ciąży wygląda bardzo kobieco. Szczególnie w monotonnych barwach (tfu! klasycznych kolorach), w płaskich butach i z rulonikami spadających rajstop pod kolanami i w okolicach kostek. No tylko w sukienkę wskoczyć. I tak jeszcze nieco ponad cztery miesiące..

poniedziałek, 17 września 2012

Aktywna mama. Bez etatu rzecz jasna!

Ona ćwiczy w ciąży, nieco spaceruje, dba o zdrowe odżywianie. W żadnej z tych sfer nie popada jednak w paranoję. Pracuje - kiedy tylko może - zarówno w fabryce jak i w domowym zaciszu - pod warunkiem, że ma się dobrze. Do góry brzuchem leży - a pewnie, ale wtedy, gdy ma na to chęć i potrzebę ku temu. Nie rezygnuje z towarzyskich spotkań. Więcej nawet: chyba nieco się ostatnio w tym względzie ożywiła. Ona nie odpuszcza długich wypraw, wycieczek i wieczornych nasiadówek. Wcina sałatki, a kiedy najdzie Ją chęć - truskawkowe lody z kruchymi ciachami. Czuje się aktywną (przyszłą) mamą w każdym aspekcie.

Ale gdy widzi zajęcia pod szumnymi nazwami: "Aktywna mama", "Aktywna w ciąży", "Aktywnie przez 9 miesięcy", które odbywają się TYLKO I WYŁĄCZNIE przed południem i to w dzień powszedni, zawstydza się. I.. zaczyna zazdrościć innym ciężarnym... pracy na popołudniówki. Te to dopiero muszą być aktywne: najpierw na zajęciach, potem w pracy, dalej jeszcze w życiu prywatnym. Istne szaleństwo!

Nie może być przecież tak, że dbający o wszechstronny rozwój jakże aktywnych pań organizatorzy zajęć aqua aerobiku, salsy z chustami, samego chustowania, jogi w ciąży czy zajęć z pierwszej pomocy dla noworodka mogliby zakładać, iż duży odsetek ciężarnych idzie na zwolnienie w momencie pojawienia się na horyzoncie dwóch testowych kresek. Nie może też być tak, że zachęca się do aktywności dopiero na krótko przed porodem, gdy trudno chyba ożywić się na kursie tańca brzucha, decoupage'u dla ciężarówek czy samoobrony dla pań. A może jednak?

Ona czuje się dyskryminowana. Idzie szukać pracy na druga zmianę. Wszystko po to, by być "aktywną" w oczach tych, którzy o Jej aktywność tak zabiegają.