sobota, 8 czerwca 2013

Nocne spotkania miłosne

Ona - włos zmierzwiony, wieczorna kreacja ograniczona do nieco wymiętej koszulki, oko zaspane z ledwie uniesioną powieką, a na twarzy zamiast makijażu maluje się mina zwana grymasem po grypie. 
Godzina 4.35 w nocy.

Nagle, gdy już udaje Jej się otworzyć powiekę nieco szerzej, widzi, że Ono wpatruje się w Nią uważnie. Z buzią rozdziawioną, uśmiechem na ustach i w oczach.
- Jeszcze nigdy żaden mężczyzna nie patrzył na mnie z taką miłością - pomyślała Ona. - O tej porze. I na trzeźwo.

piątek, 7 czerwca 2013

I po ciąży

Nadeszła wyczekana kontrolna wizyta u Gina (ktoś pamięta jeszcze o tym, który stał się inspiracją do pisania bloga nie mniejszą niż Ono?;)).
- Wszelki duch! - usłyszała, gdy tylko przeszła przez próg gabinetu. - Myślałem o Pani niedawno. Czas już przecież na kontrolę! Co tam słychać dobrego?
- Dziecko - Ona odpowiedziała zgodnie z prawdą. - Głównie dziecko.
- I jak.. Franek?
- Feliks.
- Fak - wymsknęło się.
- Fakt, też na eF.
- Daje pospać?
Ona uśmiechnęła się.
- Mąż pewnie nie słyszy, jak syn w nocy płacze? - dopytał Gin.
- Skąd pan doktor wie?! - Ona wykrzyknęła zaskoczona.
- Norma. Większość tak ma. Kolega opowiadał ostatnio na imprezie o córeczce "Jak ta nasza Michalinka ładnie noce przesypia". Jego żona tylko oczami przewróciła, bo wszyscy dobrze wiemy, że ona od narodzin młodej nocy spokojnie nie przespała.

Ona i Gin powspominali ciążę, poród i czas po nim.
- Nie miałem jeszcze pacjentki, która z takim dystansem podeszłaby do porodu. Świetną koszulkę pani miała!
- Bloga czytałem! - oznajmił Gin po chwili. - Złapałem się za głowę podczas lektury! Ja takie rzeczy mówiłem?! - zaśmiał się. - No zero profesjonalizmu!
- A gdzież tam! Ja i dla tych pogaduch tu przychodziłam - przyznała Ona. - Terapia śmiechem refundowana przez NFZ - trzeba brać, skoro dają. - A na blogu już się fanclub utworzył! Już się w kolejce ustawiają do pana doktora!
- Ale nie poda pani mojego nazwiska na blogu? - dopytał dla pewności.
- Nie! Bez obaw!
- Ej.. no to jak trafią?.. - zmartwił się.
- Już ja im wskażę drogę, bez obaw! - zapewniła Ona.

- Naprawdę cieszę się, że trafiłam na pana doktora - Ona wylała morze słodyczy. - Zresztą i wśród personelu szpitala ma pan doktor świetną opinię. Położne nie mogły się pana doktora nachwalić.
Gin lekko poczerwieniał.
- Serio?! - jakby nie dowierzał, a po chwili zapytał niczym ciekawski dzieciak. - A co mówiły? Co?
- Ha.. nie powiem, bo jeszcze sodówka uderzy do głowy i dopiero będzie! - Ona odparła.

Po paru minutach rozmowy Gin zerknął na fotel. I Ona odwróciła wzrok w stronę tego zdecydowanie zaburzającego feng shui mebla.
- No co robić?! Taka praca - stwierdził Gin. Nie ma jak eleganckie zaproszenie na badanie.

- Kiedy była ostatnia miesiączka? - zapytał w pozycji, w której Ona była najmniej skłonna do wynurzeń.
- Łojedu! W maju! Ach.. to były czasy.. - Ona wspomniała ten niezwykły stan.
- I kiedy się skończyła?
- Po jakichś pięciu dniach. Ach, takie wspomnienia!
- Nie takie odległe - stwierdził Gin.
- Nieodległe?! - Ona spogląda na Gina zdziwiona. - Sprzed roku!
- Aaaa.. to nie o ten maj chodzi? No to ładnie!

Ona z sentymentem położyła się na kozetce i zerknęła w monitor.
- A jeszcze niedawno były tu takie widoki.. - pomyślała głośno, przypominając sobie regularne badania usg.
- Zaraz zobaczymy, co tam pani znajdziemy. Podobne skarby co.. może za rok?
- Teść mi dał dwa lata - zdradziła rodzinne plany.
- Ooo, hojny!
- No, ale zażyczył sobie dziewczynki.
- To do zobaczenia wkrótce!

Ona wyszła. Tuż za drzwiami zorientowała się, że rozmawiała z Ginem o wszystkim tylko nie o Jej stanie zdrowia. Najwyraźniej wszystko w normie, głowa szczególnie.

czwartek, 6 czerwca 2013

Ufff.. jak gorąco!

Sytuacja 1:
Pierwsze upały. Ona i prawie trzymiesięczne dziecko na krótko - bodziak i kieca - każdemu podług potrzeb i według płci.
Po badaniu bioderek pani (spodnie 3/4, koszulka z krótkim rękawkiem) uspokaja może trzyletniego chłopca (sandały, długie ale dość cienkie spodnie i takaż bluzka z długim rękawem), ubierając w tym czasie młodsze dziecko (choć na oko Jej Babcie w szpitalach leżały, taką miarą Ona oceniła, że mieć maluch mógł mieć ok. sześć tygodni) w co następuje:
  • kaftanik, 
  • body, 
  • śpiochy, 
  • spodenki, 
  • sweterek, 
  • czapkę, 
  • kurteczkę. 
Zakutane w kocyk.. WRÓĆ!
  • rękawiczki jeszcze były!
Zakutane w kocyk.. bach je do głębokiego wózka i na słońce marsz! Po chwili dziecko się w wózku wydarło wniebogłosy.
- Ciekawe dlaczego... - pomyślała Ona.


Sytuacja 2:
Spotkanie dla mam z dziećmi. Tłum w sali gęstnieje, a wraz z nim atmosfera. Ona zdjęła zbędne warstwy z siebie i Malucha, z nadzieją patrzy w otwory wentylacyjne i na zamknięte okna. Obok w wózku leży kilkutygodniowe dziecko. Ledwo je widać pod kocem, w czapeczce. Gdy rozpoczyna ryk, matka tuli je, mocniej jeszcze zakrywając kocem i rozpoczyna karmienie.
- Fuuu - wydaje z siebie odgłos, przystawiając butelkę do ust malucha i próbując otrzeć sobie czoło tetrową pieluszką. - Ależ tu gorąco. Zlitowaliby się nad nami i wpuścili trochę powietrza.

piątek, 17 maja 2013

Chodakowska kontra rzeczywistość

Ona postanowiła dołączyć do grona tych spoconych i zziajanych, którym nieskazitelna Ewa Chodakowska powie: "Tak trzymaj, jestem z Ciebie dumna!".

"Skalpel" do usunięcia pociążowego kilograma miała na wyciągnięcie ręki. Tak się jakoś złożyło, że zamiast wdziać dresiwo i pomachać nogami umyła okna, zrobiła pranie, przesadziła kwiaty i odgruzowała balkon, wyszorowała łazienkę oraz kuchnię, skoczyła z dzieckiem na spacer i po zakupy, przygotowała chłodnik, starła kurze, odkurzyła i pomyła podłogi. Wieczorem zaliczyła jeszcze przejażdżkę na rowerze.

To był "Killer" by Ona.

środa, 15 maja 2013

Ustami Mu wychodzi

Ono puszcza ustami bańki mydlane. Ona daje słowo, że jadło tylko mleko.

środa, 8 maja 2013

Wietrzenie szafy

Ona planuje na wiosnę nieco odmienić garderobę. Biega po sklepach jak kot z pęcherzem i wywieszonym jęzorem jednocześnie, ale bez efektów. Szuka w Nim wsparcia.
- A w jakim kolorze Ty byś mnie widział? - pyta z nadzieją na inspirację.
- W przezroczystym - odpowiada szybko On.

wtorek, 7 maja 2013

Ach, co to była za noc

Maluch przespał 7 (słownie: siedem!) nocnych godzin. Ona zbudziła się po czterech. Noc była ciemna, a cisza bez mruczenia spowodowanego mokrą pieluchą, głodem albo tęsknotą za przytulasami głucha. Maluch słodko spał, więc i Ona wróciła w ramiona Morfeusza, znaczy ten tego.. w Jego ramiona. Z rana wstała rześka jak skowronek.