Ona zbudziła się na nocne karmienie z kamieniem w piersi. Dotknęła i wydała z siebie jęk, tak zabolało. Zaraz sięgnęła po ibuprofen i ciepły natrysk. Maluch niechętnie zjadł z piersi, więc rano Ona jęczała jeszcze głośniej.
On zaserwował Jej termofor przed karmieniem, pomagał przystawić marudzącego Malucha, a po posiłku ratował zimnym okładem. Ona delikatnie masowała twarde miejsca podczas karmienia i łykała lek, chcąc uniknąć zapalenia. Laktator - ten najlepszy, w postaci Malucha - zadziałał dopiero wieczorem. Ulga była niesamowita.
Kamień spadł Jej z piersi. Dosłownie.
wtorek, 30 kwietnia 2013
sobota, 27 kwietnia 2013
Tu można karmić piersią. Pilnuje krowa
Ona podczas wypadu do miasta z Jej Mamą miała okazję - żeby nie powiedzieć - została zmuszona - przetestować miejsca dla dzieci.
W jednym z centrów handlowych miejsca do karmienia i przewijania dzieci nie było wcale, więc Ona, co zrobić miała, uczyniła na białej kanapce w Coście nad pyszną kardamonową latte. Zgraja rozgadanych Szwedów i obsługa kawiarni nawet nie zaoponowali.
W drugim centrum (Ona ambitnie wytyczyła szlak miejskich podbojów, krążąc po galeriach - bynajmniej nie sztuki) niedaleko toalet Ona znalazła pokój dla matki z dzieckiem. Wszystko na swoim miejscu, czysto, ładnie, ale.. Ona oniemiała z wrażenia, widząc ubłoconą świnkę, która wisiała tuż nad przewijakiem w pokoju dla najmłodszych i ich matek. Zaniemówiła na dobre, kiedy zobaczyła wielkie różowe krowie wymiona tuż nad uroczym czerwonym fotelem przeznaczonym do karmienia dziecka.
Aż sobie fotkę strzeliła ku pamięci.
W jednym z centrów handlowych miejsca do karmienia i przewijania dzieci nie było wcale, więc Ona, co zrobić miała, uczyniła na białej kanapce w Coście nad pyszną kardamonową latte. Zgraja rozgadanych Szwedów i obsługa kawiarni nawet nie zaoponowali.
W drugim centrum (Ona ambitnie wytyczyła szlak miejskich podbojów, krążąc po galeriach - bynajmniej nie sztuki) niedaleko toalet Ona znalazła pokój dla matki z dzieckiem. Wszystko na swoim miejscu, czysto, ładnie, ale.. Ona oniemiała z wrażenia, widząc ubłoconą świnkę, która wisiała tuż nad przewijakiem w pokoju dla najmłodszych i ich matek. Zaniemówiła na dobre, kiedy zobaczyła wielkie różowe krowie wymiona tuż nad uroczym czerwonym fotelem przeznaczonym do karmienia dziecka.
Aż sobie fotkę strzeliła ku pamięci.
czwartek, 25 kwietnia 2013
Z armatą na.. baboki
Maluch miał trochę kataru ("jeśli wiesz, o czym ja mówię" - Jej sam na usta ciśnie się klasyk) i kaszel. Nieładny. Ona zamówiła wizytkę. Nie siostrę - choć też o domowym usposobieniu - a odwiedziny lekarki. Osłuchowo Maluch był czysty, a na niewielki w porównaniu z drugą dolegliwością katar doktorowa zapisała.. dicortineff. Ot,taki sobie antybiotyk ze sterydem dla dwumiesięcznego dziecka,który raz po raz psiknie.
- Z armatą na muchę - Ona i On skwitowali, a bój z katarem stoczyli wodą morską i aspiratorem. Po dwóch dniach już nie ma baboków.
- Z armatą na muchę - Ona i On skwitowali, a bój z katarem stoczyli wodą morską i aspiratorem. Po dwóch dniach już nie ma baboków.
sobota, 20 kwietnia 2013
Z głową w chmurach
Maluch idzie przez świat z wysoko uniesioną głową, najchętniej spoglądając na lampy. Co ciekawe dostrzega te stojące, wiszące jak i całoroczne świąteczne lampki, które wiszą u Niego i u Niej. Nie ma znaczenia, czy świecą się, czy też nie.
Ona i On martwią się jednak, że z wielkim zainteresowaniem wpatruje się w wytwór pewnego artysty specjalizującego się w metaloplastyce niskich lotów, który to zawieszony został na wysokości.
- A co, jeśli to nie jest zainteresowanie lampą samą w sobie, a już teraz wyrabia sobie gust? Oby to spojrzenie, które puszcza lampie było krytyczne, bardzo krytyczne - mówi Ona z nadzieją.
Ona i On martwią się jednak, że z wielkim zainteresowaniem wpatruje się w wytwór pewnego artysty specjalizującego się w metaloplastyce niskich lotów, który to zawieszony został na wysokości.
- A co, jeśli to nie jest zainteresowanie lampą samą w sobie, a już teraz wyrabia sobie gust? Oby to spojrzenie, które puszcza lampie było krytyczne, bardzo krytyczne - mówi Ona z nadzieją.
środa, 17 kwietnia 2013
Ustąp kobiecie, szczególnie z brzuchem
Ona wybrała się na spotkanie dla mam i kobiet w ciąży. W takim towarzystwie w obwodzie pozostają także zazwyczaj panowie, tworząc - co tu ukrywać - tło, a którego czasem wyłania się a to pomocna dłoń, czasem butelka z chłodną wodą, innym razem ciepły płaszcz - w zależności od potrzeb.
Wśród kotłującego się towarzystwa Ją dochodzi rozmowa dwóch mężczyzn, którzy próbują przebić się przez tłum kobiet.
- Komu tu ustąpić? - zastanawia się jeden.
- Wiadomo, że kobiecie..
- Szczególnie, jeśli jest to ciężarna - dodaje. - Ale co, jeśli jest - jak tu - parę ciężarnych? Która wtedy ma pierwszeństwo?
Ona przemknęła - bez brzucha - niezauważona, a panowie tak stali, dywagując, aż korytarz opustoszał i już tylko grzecznościowo jeden drugiego mógł w drzwiach przepuścić
Wśród kotłującego się towarzystwa Ją dochodzi rozmowa dwóch mężczyzn, którzy próbują przebić się przez tłum kobiet.
- Komu tu ustąpić? - zastanawia się jeden.
- Wiadomo, że kobiecie..
- Szczególnie, jeśli jest to ciężarna - dodaje. - Ale co, jeśli jest - jak tu - parę ciężarnych? Która wtedy ma pierwszeństwo?
Ona przemknęła - bez brzucha - niezauważona, a panowie tak stali, dywagując, aż korytarz opustoszał i już tylko grzecznościowo jeden drugiego mógł w drzwiach przepuścić
niedziela, 14 kwietnia 2013
Do której sypiają
Równo dwa miesiące po przyjściu na świat Maluch poinformował o tej zacnej rocznicy Jego, Ją i pół osiedla. Zbudził się z płaczem dokładnie o godzinie 3.31.
- Może tak mu zostanie? - zastanawiał się On nad ranem. - I co miesiąc będzie się budził o tej porze? To już drugi raz!
- W sumie ja też najchętniej budzę się w godzinie swoich narodzin - myśli głośno Ona. - Mogłabym codziennie spać do 10.25! Więc to rodzinne - Ona wysuwa najprostszy wniosek.
Po chwili mówi jednak do Niego: - Tylko z Tobą się nie zgadza - Ona pamięta bowiem, że On przyszedł na świat po dobranocce. - A nie! Ty też najchętniej budzisz się w tym czasie, kiedy się rodziłeś. Po 19! Tylko w Twoim przypadku to pobudka z.. poobiedniej drzemki.
- Może tak mu zostanie? - zastanawiał się On nad ranem. - I co miesiąc będzie się budził o tej porze? To już drugi raz!
- W sumie ja też najchętniej budzę się w godzinie swoich narodzin - myśli głośno Ona. - Mogłabym codziennie spać do 10.25! Więc to rodzinne - Ona wysuwa najprostszy wniosek.
Po chwili mówi jednak do Niego: - Tylko z Tobą się nie zgadza - Ona pamięta bowiem, że On przyszedł na świat po dobranocce. - A nie! Ty też najchętniej budzisz się w tym czasie, kiedy się rodziłeś. Po 19! Tylko w Twoim przypadku to pobudka z.. poobiedniej drzemki.
sobota, 13 kwietnia 2013
Tęskniły panie?
- We wtorek wybieram się wreszcie na kontrolę do Gina - oznajmiła Ona koleżance.
- Oooo! - ta się wyraźnie ożywiła. - Czekam na wieści! Czekam! - Ona ucieszyła się z zainteresowania Jej stanem zdrowia, ale po chwili usłyszała: - Wiesz, że należę do fanclubu pana doktora!
Czyżby swego czasu stały bywalec bloga miał powrócić?
- Oooo! - ta się wyraźnie ożywiła. - Czekam na wieści! Czekam! - Ona ucieszyła się z zainteresowania Jej stanem zdrowia, ale po chwili usłyszała: - Wiesz, że należę do fanclubu pana doktora!
Czyżby swego czasu stały bywalec bloga miał powrócić?
Subskrybuj:
Posty (Atom)