Ona postanowiła dołączyć do grona tych spoconych i zziajanych, którym nieskazitelna Ewa Chodakowska powie: "Tak trzymaj, jestem z Ciebie dumna!".
"Skalpel" do usunięcia pociążowego kilograma miała na wyciągnięcie ręki. Tak się jakoś złożyło, że zamiast wdziać dresiwo i pomachać nogami umyła okna, zrobiła pranie, przesadziła kwiaty i odgruzowała balkon, wyszorowała łazienkę oraz kuchnię, skoczyła z dzieckiem na spacer i po zakupy, przygotowała chłodnik, starła kurze, odkurzyła i pomyła podłogi. Wieczorem zaliczyła jeszcze przejażdżkę na rowerze.
To był "Killer" by Ona.
piątek, 17 maja 2013
środa, 15 maja 2013
środa, 8 maja 2013
Wietrzenie szafy
Ona planuje na wiosnę nieco odmienić garderobę. Biega po sklepach jak kot z pęcherzem i wywieszonym jęzorem jednocześnie, ale bez efektów. Szuka w Nim wsparcia.
- A w jakim kolorze Ty byś mnie widział? - pyta z nadzieją na inspirację.
- W przezroczystym - odpowiada szybko On.
- A w jakim kolorze Ty byś mnie widział? - pyta z nadzieją na inspirację.
- W przezroczystym - odpowiada szybko On.
wtorek, 7 maja 2013
Ach, co to była za noc
Maluch przespał 7 (słownie: siedem!) nocnych godzin. Ona zbudziła się po czterech. Noc była ciemna, a cisza bez mruczenia spowodowanego mokrą pieluchą, głodem albo tęsknotą za przytulasami głucha. Maluch słodko spał, więc i Ona wróciła w ramiona Morfeusza, znaczy ten tego.. w Jego ramiona. Z rana wstała rześka jak skowronek.
wtorek, 30 kwietnia 2013
Era kamienia piersiowego
Ona zbudziła się na nocne karmienie z kamieniem w piersi. Dotknęła i wydała z siebie jęk, tak zabolało. Zaraz sięgnęła po ibuprofen i ciepły natrysk. Maluch niechętnie zjadł z piersi, więc rano Ona jęczała jeszcze głośniej.
On zaserwował Jej termofor przed karmieniem, pomagał przystawić marudzącego Malucha, a po posiłku ratował zimnym okładem. Ona delikatnie masowała twarde miejsca podczas karmienia i łykała lek, chcąc uniknąć zapalenia. Laktator - ten najlepszy, w postaci Malucha - zadziałał dopiero wieczorem. Ulga była niesamowita.
Kamień spadł Jej z piersi. Dosłownie.
On zaserwował Jej termofor przed karmieniem, pomagał przystawić marudzącego Malucha, a po posiłku ratował zimnym okładem. Ona delikatnie masowała twarde miejsca podczas karmienia i łykała lek, chcąc uniknąć zapalenia. Laktator - ten najlepszy, w postaci Malucha - zadziałał dopiero wieczorem. Ulga była niesamowita.
Kamień spadł Jej z piersi. Dosłownie.
sobota, 27 kwietnia 2013
Tu można karmić piersią. Pilnuje krowa
Ona podczas wypadu do miasta z Jej Mamą miała okazję - żeby nie powiedzieć - została zmuszona - przetestować miejsca dla dzieci.
W jednym z centrów handlowych miejsca do karmienia i przewijania dzieci nie było wcale, więc Ona, co zrobić miała, uczyniła na białej kanapce w Coście nad pyszną kardamonową latte. Zgraja rozgadanych Szwedów i obsługa kawiarni nawet nie zaoponowali.
W drugim centrum (Ona ambitnie wytyczyła szlak miejskich podbojów, krążąc po galeriach - bynajmniej nie sztuki) niedaleko toalet Ona znalazła pokój dla matki z dzieckiem. Wszystko na swoim miejscu, czysto, ładnie, ale.. Ona oniemiała z wrażenia, widząc ubłoconą świnkę, która wisiała tuż nad przewijakiem w pokoju dla najmłodszych i ich matek. Zaniemówiła na dobre, kiedy zobaczyła wielkie różowe krowie wymiona tuż nad uroczym czerwonym fotelem przeznaczonym do karmienia dziecka.
Aż sobie fotkę strzeliła ku pamięci.
W jednym z centrów handlowych miejsca do karmienia i przewijania dzieci nie było wcale, więc Ona, co zrobić miała, uczyniła na białej kanapce w Coście nad pyszną kardamonową latte. Zgraja rozgadanych Szwedów i obsługa kawiarni nawet nie zaoponowali.
W drugim centrum (Ona ambitnie wytyczyła szlak miejskich podbojów, krążąc po galeriach - bynajmniej nie sztuki) niedaleko toalet Ona znalazła pokój dla matki z dzieckiem. Wszystko na swoim miejscu, czysto, ładnie, ale.. Ona oniemiała z wrażenia, widząc ubłoconą świnkę, która wisiała tuż nad przewijakiem w pokoju dla najmłodszych i ich matek. Zaniemówiła na dobre, kiedy zobaczyła wielkie różowe krowie wymiona tuż nad uroczym czerwonym fotelem przeznaczonym do karmienia dziecka.
Aż sobie fotkę strzeliła ku pamięci.
czwartek, 25 kwietnia 2013
Z armatą na.. baboki
Maluch miał trochę kataru ("jeśli wiesz, o czym ja mówię" - Jej sam na usta ciśnie się klasyk) i kaszel. Nieładny. Ona zamówiła wizytkę. Nie siostrę - choć też o domowym usposobieniu - a odwiedziny lekarki. Osłuchowo Maluch był czysty, a na niewielki w porównaniu z drugą dolegliwością katar doktorowa zapisała.. dicortineff. Ot,taki sobie antybiotyk ze sterydem dla dwumiesięcznego dziecka,który raz po raz psiknie.
- Z armatą na muchę - Ona i On skwitowali, a bój z katarem stoczyli wodą morską i aspiratorem. Po dwóch dniach już nie ma baboków.
- Z armatą na muchę - Ona i On skwitowali, a bój z katarem stoczyli wodą morską i aspiratorem. Po dwóch dniach już nie ma baboków.
Subskrybuj:
Posty (Atom)