wtorek, 15 stycznia 2013

To kuksaniec z prawej, to z lewej

Wybrzusza się, gdy Ona siedzi. Czasem delikatnie pulsuje w samym dole, jakby tańczył pogo pod sceną. Kiedy Ona kładzie się na lewym boku, mocno odbija się od kanapy i Jej brzucha. Nieraz Ją zaboli. Drży, kiedy Ona zajada czekoladę, kręci się, gdy pije wodę z cytryną. Podczas spaceru miarowo faluje. Czasem odpowiada dotykiem, kiedy Ona lub On kładą dłoń na brzuchu. Uspokaja się, gdy dotyka Go Jej Mama.

Choć Ona nie może doczekać się tego prawdziwego dotyku, a ten kontakt przez brzuch daje Jej czasem w kość (żebrową choćby), Ona wie, że nieraz za tym zatęskni.


poniedziałek, 14 stycznia 2013

W oczekiwaniu na wyniki

Ona odbiera od Gina badania. Jest i morfologia, jest badanie moczu, jest i wirus HIV. Znaczy się nie ma, ale wyniki są.
- Co, stresik jest? - Gin wyciąga ze skoroszytu Jej wyniki.
- No jakoś.. jest - Ona przyznaje bez zawahania, choć wie, że przecież z powietrza się takie rzeczy nie biorą.
- Się psociło, się ma!


niedziela, 13 stycznia 2013

Prawko dla ciężarnej

Ona odbiera nowe prawo jazdy z urzędu.
- A uprawnienia na ciężarówki masz? - dopytuje Jej Mama.

sobota, 12 stycznia 2013

Donos-ek

- Pakuję się - oznajmia Mu Ona.
On nieco zdziwiony.
- No, do szpitala - odpowiada Ona spokojnie.
- A dzieje się coś? - On wyraźnie się martwi.
- Nie, teraz już ciąża donoszona, więc trzeba być przygotowanym, że Maluch pojawi się lada dzień.
- Nasz mały donosek:)

piątek, 11 stycznia 2013

Mama śpi, a Maluch kopie

On obiecał sobie noworocznie, że unikać będzie popołudniowych drzemek. Ona obiecała Go w tym postanowieniu wspierać. Ok. godziny 17 przychodzi i dla Niej, i dla Niego kryzys. Jest już po obiedzie, jest już po poobiedniej kawce nawet, lektura na wygodnym fotelu albo jeszcze wygodniejszej kanapce trwa. Lampy rozgrzane do czerwoności, by nie kusiło, plany na za chwilę zrobione - by nie móc uciec w ramiona Morfeusza.

I nagle Ona kładzie się obok Niego, wtula głowę w Jego ramiona, stykają się brzuszkami.
Budzą się po niecałej godzinie.
- Ty spałaś, a Maluszek mnie kopał - uśmiecha się On.

czwartek, 10 stycznia 2013

Sesja z brzuszkiem

Ona wiedziała, że ten czas może być tak piękny, jak Jej zapowiadano. Chyba tylko nie przypuszczała, że może czuć się momentami aż tak dobrze - także ze swoim ciałem.

Jeszcze nim rozpoczęła tę podróż z brzuszkiem, obiecywała sobie uchwycić w kadrze Malucha pod sercem - i to niejeden raz. Przypuszczała - i zdania nie zmieniła - że te chwile będą niezapomniane i nawet jeśli kiedyś Ona jeszcze raz się wybrzuszy, będzie już inaczej. Ot tak, po prostu inaczej.

A teraz Ona zaczyna 37. tydzień z paroma zdjęciami zrobionymi przez mniej lub bardziej życzliwych krewnych. Jest fotka z małym jeszcze brzuszkiem, gdy Ona naciąga na siebie nietwarzowy sweter. Są zdjęcia ze świąt - Ona przy choince, Ona przy stole z buzią rozdziawioną, bo akurat gadała albo sięgała po kolejny kęs, a z brzuchem przykrytym obrusem. A jak już brzuch widać, a Ona niby ubrana, to mistrzem pierwszego planu stają się domowe papucie i kuchenny siding.

Nie tak to sobie wyobrażała. Marzyło Jej się parę zdjęć w dobrym świetle, w stroju, w którym czuje się pewnie, z Nim, który przecież cieszy się tym czasem tak, jak Ona. Chciała tylko parę zdjęć, na których prócz zoomowanego kompaktem brzucha jest i Ona. Jest i On.
On nie miał ochoty, potem chciał, bo Jej zależało. Więc Jej już przeszło - przecież nic na siłę.

- Sam mogę Ci takie zrobić.

Ale nie zrobił. Wkrótce Ona chwyci za aparat i zrobi to, co z brzuszka wyjdzie. I nikt Jej w tym nie przeszkodzi.

środa, 9 stycznia 2013

Empatia na fundusz

- Się rozbierze. Siądzie na fotelu - rzekł Gin pół żartem, w większej połowie jakby serio.
- A co, badać będzie? - Ona zaraz się wewnętrznie poruszyła na te polecenia i odbiła piłeczkę.
- Będzie. Się nie kręci. Ruchy czuje?
- Czuje.
- Czuje ruchy? - pyta Gin raz jeszcze, jakby nie tylko na uprzejmość, ale i na słuch mu padło.
- Auć, no tera to nie czujeeee.. - Ona odezwała się, czując raczej palce w lateksie zamiast ruchów Malca.
Gin zaśmiał się pod nosem.
- Ooo, uśmiecha się! Ma jeszcze jakieś ludzkie odczucia - Ona zagadała. - A stało się coś, że doktor taki bezosobowy dziś?
- Limit empatii mi się wyczerpał - powiedział, spuszczając głowę.
- NFZ już nie refunduje? Szkoda - podsumowała Ona.