Ona i On postanowili odwiedzić szpital, w którym Ono ma przyjść na świat. Ona miała stracha, On też nieco się tremował. Długo odkładali oswajanie się z wrogiem - kogo normalnego ciągnie do wędrowania po szpitalach? Przygotowali się psychicznie na krzyki matek, wrzask noworodków, lejącą się po ścianach krew i wreszcie postanowili.. pojechać.
Uśmiechnięta Położna Y przejęła Jego i Ją na samym wejściu. Od razu zaprowadziła na porodówkę. Nie kazała się ani rozbierać, ani rozkraczać, a jedynie rozejrzeć i usiąść. Rozmawiali o wszystkim, co Jego i Ją nurtowało: prozaicznych lewatywach, mniej czy bardziej wygodnych pozycjach, oddziałowej modzie, rodzeniu na brzuch, pięciodaniowych posiłkach podawanych podczas porodu, na które Ona ostrzyła sobie zęby;) oraz lekarsko-rodzicielskim orszaku z potomkiem na czele, który po nieco ponad 2 godzinach przechodzi majestatycznie z porodówki do kameralnych pokoików dla mam z dziećmi.
- Ale tam tylko Was odwiedzę - zapowiedziała. - Uwielbiam adrenalinę, która jest przy porodzie, więc niechętnie stąd się ruszam.
Omówili również kwestię planu porodu, choć Ona świadoma jest tego, że nici z pisanego słowa może nie wyjść mimo najszczerszych chęci obu stron.
- Teraz jest fizjologia, a za 3 sekundy patologia - potwierdziła Jej realistyczne nastawienie Położna Y.
Ona i On obejrzeli miejsce, w którym odpocząć mogą ojcowie (lodówki na zmrożoną wódeczkę toastową brak! skandal!), gdzie matki czekają na większe rozwarcie, gdzie dzieci po carskim cięciu wyciągane są na świat, gdzie panie po operacji odpoczywają i gdzie pierwszy raz kąpany i mierzony będzie Maluch. Było kameralnie, czysto i bardzo miło. Gdy jeszcze Ona usłyszała, że w pomieszczeniach obok właśnie odbywają się porody, uwierzyć nie mogła. Czyżby miała być jedyną wyjącą do księżyca, a może obecność ukochanego i profesjonalnego personelu, oddychanie przeponą, skoki na piłce i wodna immersja naprawdę działają cuda?
Ona odetchnęła z ulgą, On jeszcze chętniej zapalił się do obecności przy Niej. Wróg oswojony? Czas zewrzeć szeregi i rozwierać.. ten tego no..;)
czwartek, 31 stycznia 2013
środa, 30 stycznia 2013
Znikający punkt
Był wklęsły, okrąglutki, nieduży, w samym sercu większej tarczy, w którą Jego palec trafiał bezbłędnie jak rzutki w dziesiątkę. I znikł.Właściwie z dnia na dzień.
Ona obawia się, że jeszcze może pokazać swoją podróżniczą naturę i wyleźć na wierzch, nim jeszcze na wierzch Maluch wyleźć raczy.
Ona więc wpatruje się codziennie w ten punkt jak zahipnotyzowana. I oczyma wyobraźni wpycha swój pępek z powrotem - do brzucha - gdzie jego miejsce.
Ona obawia się, że jeszcze może pokazać swoją podróżniczą naturę i wyleźć na wierzch, nim jeszcze na wierzch Maluch wyleźć raczy.
Ona więc wpatruje się codziennie w ten punkt jak zahipnotyzowana. I oczyma wyobraźni wpycha swój pępek z powrotem - do brzucha - gdzie jego miejsce.
wtorek, 29 stycznia 2013
Co się w torbie do szpitala (nie) zmieściło
Po raz pierwszy Ona nie zastanawiała się nawet, czy pakuje wystarczająco dużo ciepłych ciuchów, czy nie przyda się dodatkowy sweter, czy marynarka się nie wygniecie i czy dla zaoszczędzenia miejsca w bagażu zabrała biżuterię uniwersalnie pasującą do wszystkich zestawów. Pakując torbę do szpitala priorytety były nieco inne, ale Reisefieber równie imponujące jak zwykle.
Ona spakowała (albo dopakuje - przecież kanapek świeżych codziennie wymieniać nie będzie;)) co należy:
dla Niej:
dokumenty:
- kartę ciąży,
- dowód osobisty,
- wyniki badań (wszelkie badania krwi, moczu, posiewy i inne usg - Czyżby chcieli nowo narodzonego Malucha z pierwszymi jego zdjęciami z życia w łonie porównywać i dopiero wtedy wydać rodzicom? - zastanawia się Ona),
- RMUA,
ciuchy:
- koszulkę do porodu,
- koszule do spania/karmienia/odpoczywania i dziecięcia tulenia (Ona nie przewiduje innych zajęć),
- szlafrok (z zapakowania szlafmycy Ona jednak zrezygnowała),
- bieliznę jednorazową i niejednorazową, ale z którą Ona być może się pożegna po Potopie Połogowym,
- staniki do karmienia,
- skarpety,
- klapki pod prysznic,
kosmetyki i inne:
- ręczniki
- olejek do masażu (Ona nie planuje w ramach podziękowań serwować klasycznych czy relaksujących masaży szpitalnemu personelowi, ale sama wystawiać plecy w oczekiwaniu na dający ulgę masaż w Jego wykonaniu),
- wkładki laktacyjne,
- podkłady porodowe (choć mają być zbędne - nie żeby Ona miała być ewenementem na skalę światową i po porodzie zrezygnować z przeżywania połogu - zwyczajnie będą w szpitalu),
- chusteczki higieniczne,
- codzienne kosmetyki (żel pod prysznic, żel do higieny intymnej, balsam do ciała, krem do twarzy, dezodorant, waciki i patyczki kosmetyczne, płyn micelarny, grzebień, szczoteczkę i pastę do zębów, krem nivea),
- koło połogowe,
- wodę,
- przekąskę,
- herbaty i kubek,
- leki,
- telefon i ładowarkę,
- coś do czytania,
dla Malucha
ciuchy:
- kaftaniki,
- śpioszki,
- bodziaki,
- skarpetki,
- czapeczki,
- rękawiczki,
kosmetyki i inne:
- ręczniki,
- pieluchy jednorazowe,
- pieluchy tetrowe,
- pieluchy bawełniane
- oliwkę do kąpieli,
- krem na odparzenia,
- rożek,
dla Niego:
- wygodne buty,
- wodę,
- ulubioną rozpinaną koszulę (równie chętnie Maluch i z Nim klata do klaty przylgnie),
- coś do czytania,
- przekąskę,
- telefon,
- aparat.
Ona nawet nie będzie udawała, że wszystko kolanem wepchnęła do małej walizki. Przeprowadzi się do szpitala na dwa rzuty. Ale chyba jeden wóz do przeprowadzki wystarczy.
Ona spakowała (albo dopakuje - przecież kanapek świeżych codziennie wymieniać nie będzie;)) co należy:
dla Niej:
dokumenty:
- kartę ciąży,
- dowód osobisty,
- wyniki badań (wszelkie badania krwi, moczu, posiewy i inne usg - Czyżby chcieli nowo narodzonego Malucha z pierwszymi jego zdjęciami z życia w łonie porównywać i dopiero wtedy wydać rodzicom? - zastanawia się Ona),
- RMUA,
ciuchy:
- koszulkę do porodu,
- koszule do spania/karmienia/odpoczywania i dziecięcia tulenia (Ona nie przewiduje innych zajęć),
- szlafrok (z zapakowania szlafmycy Ona jednak zrezygnowała),
- bieliznę jednorazową i niejednorazową, ale z którą Ona być może się pożegna po Potopie Połogowym,
- staniki do karmienia,
- skarpety,
- klapki pod prysznic,
kosmetyki i inne:
- ręczniki
- olejek do masażu (Ona nie planuje w ramach podziękowań serwować klasycznych czy relaksujących masaży szpitalnemu personelowi, ale sama wystawiać plecy w oczekiwaniu na dający ulgę masaż w Jego wykonaniu),
- wkładki laktacyjne,
- podkłady porodowe (choć mają być zbędne - nie żeby Ona miała być ewenementem na skalę światową i po porodzie zrezygnować z przeżywania połogu - zwyczajnie będą w szpitalu),
- chusteczki higieniczne,
- codzienne kosmetyki (żel pod prysznic, żel do higieny intymnej, balsam do ciała, krem do twarzy, dezodorant, waciki i patyczki kosmetyczne, płyn micelarny, grzebień, szczoteczkę i pastę do zębów, krem nivea),
- koło połogowe,
- wodę,
- przekąskę,
- herbaty i kubek,
- leki,
- telefon i ładowarkę,
- coś do czytania,
dla Malucha
ciuchy:
- kaftaniki,
- śpioszki,
- bodziaki,
- skarpetki,
- czapeczki,
- rękawiczki,
kosmetyki i inne:
- ręczniki,
- pieluchy jednorazowe,
- pieluchy tetrowe,
- pieluchy bawełniane
- oliwkę do kąpieli,
- krem na odparzenia,
- rożek,
dla Niego:
- wygodne buty,
- wodę,
- ulubioną rozpinaną koszulę (równie chętnie Maluch i z Nim klata do klaty przylgnie),
- coś do czytania,
- przekąskę,
- telefon,
- aparat.
Ona nawet nie będzie udawała, że wszystko kolanem wepchnęła do małej walizki. Przeprowadzi się do szpitala na dwa rzuty. Ale chyba jeden wóz do przeprowadzki wystarczy.
poniedziałek, 28 stycznia 2013
Seksowny pas porodowy
W czasach p.n.c. (przed naszą ciążą) Ona mogła rozmawiać z koleżankami o kuszących elementach garderoby. Teraz na tapecie są gacie w rozmiarze mama size i gadżety, które bynajmniej nie wzbudzają pożądania ani w Niej ani nie wzbudziłyby w żadnym normalnym mężczyźnie.
Jej Koleżanka dzieli się z Nią skarbami na miarę przyszłej mamy. Użycza Jej osłonki na sutki. I nie są to lateksowe serduszka z frędzelkami. Wspiera też pasem poporodowym. To taka klasyczna wersja seksownego koronkowego gorsetu. Wszystko jednak się przyda.
- Zobaczysz, założysz ten pas na pierwszą imprezę rodzinną po porodzie i wszystkim ciotkom oczy z zazdrości wyjdą! - zapewnia z uśmiechem.
Ona zastanawia się tylko, czy wypływający dołem i kumulujący się pod paszkami tłuszcz nie przerazi reszty wujostwa;)
Jej Koleżanka dzieli się z Nią skarbami na miarę przyszłej mamy. Użycza Jej osłonki na sutki. I nie są to lateksowe serduszka z frędzelkami. Wspiera też pasem poporodowym. To taka klasyczna wersja seksownego koronkowego gorsetu. Wszystko jednak się przyda.
- Zobaczysz, założysz ten pas na pierwszą imprezę rodzinną po porodzie i wszystkim ciotkom oczy z zazdrości wyjdą! - zapewnia z uśmiechem.
Ona zastanawia się tylko, czy wypływający dołem i kumulujący się pod paszkami tłuszcz nie przerazi reszty wujostwa;)
niedziela, 27 stycznia 2013
Seta!
Ona i On mierzą obwód Jej brzucha.
- Stooo.. pięć! - On odczytuje wymiar.
- Seta? Seta? Wkrótce meta! - odpowiada Ona radośnie.
- Stooo.. pięć! - On odczytuje wymiar.
- Seta? Seta? Wkrótce meta! - odpowiada Ona radośnie.
sobota, 26 stycznia 2013
Bo każda chce być matką?
Ona wybrała się do kosmetyczki. A że salon piękności (ekhm..) połączony jest z salonem fryzjerskim, kobiet tam zatrzęsienie! No i Jej brzucha każda ciekawa.
Zaczyna kosmetyczka.
- Który to miesiąc? - pyta.
- Dziewiąty - odpowiada Ona świadoma, że dzieli się tą informacją także ze schowanymi za przepierzeniem fryzjerkami.
- Kiedy poród?
- Może być i zaraz, ale planowo za kilkanaście dni.
Wchodzi fryzjerka.
- Już dziewiąty miesiąc? Jak się pani czuje? - zagaduje.
- A dziękuję, dobrze.
Do małej kanciapy fryzjerki wpada kolejna kobieta. Mieści się gdzieś między umywalką a fotelem.
- Ja mam synka dwuletniego już. Niesamowita sprawa! Życzę, by poród przebiegł spokojnie - mówi.
Po chwili robi się już całkiem gęsto - w pomieszczeniu zjawia się kolejna fryzjerka. Lat może 25. Staje w rozkroku. Łapie się pod boki, wlepia oczy w Jej brzuch i mówi zwycięskim tonem.
- A ja też będę kiedyś w ciąży!
Zaczyna kosmetyczka.
- Który to miesiąc? - pyta.
- Dziewiąty - odpowiada Ona świadoma, że dzieli się tą informacją także ze schowanymi za przepierzeniem fryzjerkami.
- Kiedy poród?
- Może być i zaraz, ale planowo za kilkanaście dni.
Wchodzi fryzjerka.
- Już dziewiąty miesiąc? Jak się pani czuje? - zagaduje.
- A dziękuję, dobrze.
Do małej kanciapy fryzjerki wpada kolejna kobieta. Mieści się gdzieś między umywalką a fotelem.
- Ja mam synka dwuletniego już. Niesamowita sprawa! Życzę, by poród przebiegł spokojnie - mówi.
Po chwili robi się już całkiem gęsto - w pomieszczeniu zjawia się kolejna fryzjerka. Lat może 25. Staje w rozkroku. Łapie się pod boki, wlepia oczy w Jej brzuch i mówi zwycięskim tonem.
- A ja też będę kiedyś w ciąży!
piątek, 25 stycznia 2013
Czyżby tęsknota za okresem?
Ją trzeci wieczór męczy lekki, pulsujący ból w dole brzucha.
- Jakbym miała okres dostać - Ona ocenia bez wahania i.. z sentymentem lekkim (kto by pomyślał!).
Brzuch się jednak nie napina, Maluch rusza tak, jak ruszał dotąd, tylko to delikatne pobolewanie.. Ona wie, że to jeszcze nie TO - delikatne muskanie co najwyżej może zwiastować nieuchronną rzeźnię?
- A może jestem przewrażliwiona? - Ona denerwuje się, kursując do toalety częściej niż by musiała i nerwowo sprawdzając prześcieradło co rano.
I cieszy się, bo doczekać nie może.
I martwi, bo.. jeszcze tyle rzeczy nieprzygotowanych.
Tak zasypia kolejny raz.
Po przebudzeniu Ona zaparza kawę, nadrabia zaległości w pisaninie, myje włosy, goli nogi, wstawia pranie, prasuje, przepakowuje torbę do szpitala, gotuje zapas szpinakowych koptek i.. idzie do kosmetyczki. No co, wyglądać musi!
- Jakbym miała okres dostać - Ona ocenia bez wahania i.. z sentymentem lekkim (kto by pomyślał!).
Brzuch się jednak nie napina, Maluch rusza tak, jak ruszał dotąd, tylko to delikatne pobolewanie.. Ona wie, że to jeszcze nie TO - delikatne muskanie co najwyżej może zwiastować nieuchronną rzeźnię?
- A może jestem przewrażliwiona? - Ona denerwuje się, kursując do toalety częściej niż by musiała i nerwowo sprawdzając prześcieradło co rano.
I cieszy się, bo doczekać nie może.
I martwi, bo.. jeszcze tyle rzeczy nieprzygotowanych.
Tak zasypia kolejny raz.
Po przebudzeniu Ona zaparza kawę, nadrabia zaległości w pisaninie, myje włosy, goli nogi, wstawia pranie, prasuje, przepakowuje torbę do szpitala, gotuje zapas szpinakowych koptek i.. idzie do kosmetyczki. No co, wyglądać musi!
Subskrybuj:
Posty (Atom)